Skip to main content
Kategoria

Polityka

Kogo obchodzi Syria?

Dominik Balawender

Uniwersal.info

Magazyn Studentów Uniwersytetu Wrocławskiego

wpis gościnny

Kilka miesięcy temu w sieci opublikowano darmową grę, która umożliwia graczowi rozwiązanie konfliktu, który od niemal dwóch lat toczy się w Syrii i pochłonął już ponad 60 tys. ofiar. Twórcy gry postawili sobie za cel wierne oddanie sytuacji politycznej, militarnej i zależności dyplomatycznych (unikając przy tym epatowania krwią) oraz unaocznienie prostego, ale nie dla wszystkich oczywistego faktu – nie istnieje takie rozwiązanie konfliktu, które zadowalałoby wszystkie strony. Twórcy próbowali rozpowszechnić grę za pomocą AppStore, ale włodarze Apple uniemożliwi im to, nie chcąc zapewne psuć swym klientom samopoczucia faktem, że gdzieś na Bliskim Wschodzie trwa wojna domowa. Ta sytuacja doskonale oddaje stosunek świata do konfliktu w Syrii. Widać wyraźnie, że poza samymi Syryjczykami i grupkami działaczy na rzecz praw człowieka ten krwawy konflikt w istocie nikogo nie obchodzi, a mocarstwom nie należy na szybkim jego zakończeniu, bowiem lepsza płonąca, ale znana Syria Asada, niż Syria bez Asada, ale niekoniecznie z wygasłymi pożarami.

Czytaj dalej

Na lewicy pozory mylą bardzo

Michał Tkaczyszyn

Niemal wszystkie środowiska lewicowe, jako panaceum na trwającą hegemonię parlamentarną PO i PiS-u oraz ewentualne dojście Jarosława Kaczyńskiego do władzy, zdefiniowały ich oficjalne połączenie oraz stworzenie pod jednym szyldem szerokiej oferty wyborczej. W związku z tym, nie przestawały w ostatnich tygodniach padać z ust wielu polityków coraz to bardziej patetyczne określenia przewidywanego konsensusu. Słyszeliśmy między innymi o szerokiej platformie poparcia dla lewicowej społeczności czy stworzeniu jak największej przestrzeni do otwartego dyskursu. Wszystko to jednak można traktować jedynie jako marketingowe działania przyciągające zdezorientowanych wyborców, gdyż na lewicy nikomu na zjednoczeniu nie zależy.

Czytaj dalej

Propozycja dla Ryszarda Kalisza

Miłosz Węgrzyn

Ryszard Kalisz, znany szerszej publiczności jako „Rysiek”, chyba minął się z powołaniem. Niczym światowej klasy piłkarz, wymieniający jednym tchem zainteresowane nim kluby, przechwalał się ostatnio, jakie to opcje polityczne chcą go w swoich szeregach. Dzwonili z PO, nagabywali z PSL-u, a i Palikot woła: „Dołącz do nas!”. Parafrazując znanego dziennikarza sportowego Romana Kołtonia, aż chce się zapytać: „A dlaczego nie Prawo i Sprawiedliwość?”.

Czytaj dalej

Mainstream nie pożera własnych dzieci

 Michał Tkaczyszyn

Retoryka niemal wszystkich mediów w Polsce jest dziś jasno sprecyzowana i spójna. Ciekawsze wydaje się więc pytanie o to, w jaki sposób reagują one na głosy sprzeciwu. W szczególności, gdy słowa godzące w ich dotychczasową narrację padają z niezwykle nieoczekiwanych stron.

Czytaj dalej

Zmierzch ideologii według PO

Michał Tkaczyszyn

Rozważania dotyczące definiowania pojęcia ideologii politycznej zostały rozpoczęte przez francuskiego filozofa Destutta de Tracy’ego pod koniec XVIII wieku. Mimo, że kontynuowane były w dziełach Marksa, to prawdziwego smaku nabrały dopiero w obliczu faszyzmu i komunizmu.

Czytaj dalej

Prawdy Kierdziołka, prawdy PO czyli unijny triathlon

Paweł Wróblewski

Wiceprezes stowarzyszenia Obywatelski Dolny Śląsk

Wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego

wpis gościnny

Kiedyś prawda była jedna-dziś jest już ich kilka: prawda koalicji, prawda opozycji, prawda mediów koalicyjnych, prawda mediów opozycyjnych, prawda mediów publicznych, prywatnych i rzeczywista prawda.

Każdą z tych prawd można jednak przypisać do jednej z trzech rozpropagowanych niegdyś przez kultowego sołtysa Kierdziołka.

Dziś zajmijmy się prawdą rządzącej w naszym regionie koalicji.

Czytaj dalej

Czy polski wyborca zasługuje na szacunek?

Miłosz Węgrzyn

Na jednym ze spotkań Stanisław Michalkiewicz powiedział: „Ja się nie dam sterroryzować twierdzeniom, że trzeba wyborców szanować. Wyborców to można szanować jak są godni szacunku. Natomiast jak są durniami to trzeba ich skrytykować i potępić, dlatego, że to nie sztuka wpędzić państwo w katastrofę”.

Pewnie wielu odpowie: „Co za faszysta! Będzie nam autorytatywnie mówił, który wyborca jest mądry, a który jest głupi!”

Wielu tak odpowie, ale nie ja. Patrząc na polityczne wybory Polaków przez cały okres III RP, poważnie zastanawiam się, czy warto poświęcać się i walczyć o zmianę systemu wyborczego na większościowy, czy naród w ogóle uszanuje trud włożony w taką walkę? Polacy co do zasady nie uczą się na swoich poprzednich wyborach. Nie chcą poszukać innej alternatywy niż ta, którą proponują im media głównego ścieku nurtu. Od lat wybierają te same mordy, które raz na jakiś czas, zgodnie ze słynnym hasłem piłkarza Wojciecha Kowalczyka, „zmieniają szyld i jadą dalej”.

Czytaj dalej

Nadzieja znad Wilii?

Paweł Sobik

doktorant w Instytucie Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego

Uniwersal.info

wpis gościnny

Realizacja postulatów Polaków na Litwie nie nastąpi w wyniku dyplomatycznych nacisków polskiego rządu. Tylko od siły politycznej mniejszości polskiej w swoim państwie zależy, czy znajdzie się odpowiednia ilość posłów w Sejmie, by uchwalić lub znowelizować odpowiednie ustawy. Czy po październikowych parlamentarnych wyborach jesteśmy bliżsi ostatecznego uregulowania spraw Polaków?

Czytaj dalej

Quo vadis, bratanku?

Miłosz Węgrzyn

Wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech w 2010 roku przyczyniły się do obalenia dotychczasowego, trwałego wzorca rywalizacji, w ramach którego ostro ścierały się dwa duże bloki polityczne: lewicowo-liberalny, na czele z Węgierską Partią Socjalistyczną (MSZP) i konserwatywny, zdominowany przez Fidesz. Uzyskując w skali kraju wynik 52,73% głosów, koalicja Fidesz – Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa (KDNP) zapewniła sobie ponad 68,14% mandatów w Zgromadzeniu Narodowym. Skutkiem było zastąpienie modelu dwublokowej rywalizacji dominacją jednej partii, naruszenie spójności w szeregach opozycji, a także pojawienie się w parlamencie całkowicie nowych ugrupowań: Jobbiku i ugrupowania Polityka Może Być Inna (LMP). Dodatkowo, potwierdzenie woli wyborców o przyznaniu Fidesz-KDNP silnego mandatu do rządzenia stanowiły wybory samorządowe z 3 października 2010. Kandydaci koalicji wygrali wybory na burmistrzów w 22 z 23 największych węgierskich miast (wyjątek – wybory w Segedynie), jak również uzyskali ponad połowę mandatów we wszystkich sejmikach w komitatach (odpowiedniki polskich województw).

Czytaj dalej