Skip to main content
Kategoria

Nauka

O terapeutycznym działaniu różnych dziedzin sztuki, czyli “Sztuka w medycynie”

Bardzo inspirujące przy obecnej fazie rozwoju nauki, zdają się być pewnego rodzaju „styki” tematyczne, w których zazębiają się z pozoru tylko odrębne światy. Właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, a nawet więcej – jest wskazane, żeby wykorzystując potencjał ludzkiej percepcji wnikać głębiej w zamknięte dziedziny wiedzy, ożywiając je inną perspektywą. Taki cel przyświeca monografii naukowej „Sztuka w medycynie”, o którą zapytałem jej pomysłodawczynię Marię Nowak. Książka jest efektem pracy młodych naukowców, na co dzień odkrywających tajniki m.in. medycyny, czy psychologii, jednak nie pozbawionych tzw. artystycznego usposobienia…  

Jakub Horbacz: Zapytam bezpośrednio. Skąd wziął się pomysł na książkę?

Maria Nowak: Wszystko zaczęło się od amerykańskiego neurologa Olivera Sacksa. Kiedy w książce Muzykofilia. Opowieści o muzyce i mózgu przeczytałam o halucynacjach słuchowych, zadałam sobie pytanie: “Skoro efektem pewnej nadaktywności mózgu jest muzyka, to czy można odwrócić to zjawisko i użyć melodii do wzbudzenia aktywności w niesprawnych obszarach mózgu (np. po udarze)?” W ten sposób wykreował się pierwszy temat. Później w tej drobnej idei opierającej się początkowo na jednym temacie zobaczyłam potencjał do połączenia dwóch bardzo bliskich mi światów: medycyny i sztuki.

JH: ”Sztuka w medycynie”, ciekawe połączenie. Co znajdziemy w środku, więcej sztuki w medycynie, jak mówi tytuł, czy może jednak medycyny w sztuce?

MN: Wydaje mi się, że “Medycyna w sztuce” byłaby pracą bardziej humanistyczną, skupiającą się na medycynie jako inspiracji artystów. Przyznam, że w ostatnim rozdziale monografii pt.”Od sztuki i filozofii do nowoczesnych technik barwienia tkanek i komórek” autorzy wspominają o dziełach tworzonych na podstawie obrazów znanych z medycyny. Jednak w książce skoncentrowaliśmy się na terapeutycznym działaniu różnych dziedzin sztuki.

JH: Różne dziedziny, jednak króluje medycyna. Jaki portret medycyny uwidocznił się najbardziej w kulturze? Czy musimy jej wizerunek dekonstruować? A może odkrywać na nowo?

MN: Pomijając różne wizerunki lekarzy, szpitali przedstawiane w serialach, książkach skupię się na samej dziedzinie nauk medycznych. Wydaje mi się, że mimo bardzo prężnego rozwoju medycyna jest widziana jako “stosy książek”. Nie bez powodu, bo faktycznie są one podstawą i spędza się nad nimi mnóstwo czasu. Uważam jednak, że bardzo ważne jest, żeby poza nimi widzieć dynamizm jej rozwoju. Czytać publikacje, uczestniczyć w konferencjach. Mówię to oczywiście z perspektywy przyszłego medyka i rozumiem, że nie każdego zainteresują artykuły medyczne. Warto dać się zaskoczyć medycynie i odpowiadając na ostatnie pytanie – odkrywać ją na nowo.

JH: Dlaczego warto sięgnąć akurat po tą publikację?

MN: Nie wiem jak powstawały i powstają inne monografie, bo każde wydawnictwo i redakcja rządzą się swoimi prawami. My mieliśmy szczęście współpracować z wydawnictwem, które mimo naszego braku doświadczenia potraktowało nas profesjonalnie przy okazji edukując. Chociaż momentami było trudno, a edycje zdawały się nie mieć końca, z perspektywy czasu jestem naprawdę dumna z tego, co stworzyliśmy. Oczywiście błędy zawsze mogą się zdarzyć, ale zapewniam, że zrobiliśmy wszystko, żeby wersja finalna była ciekawa, ale i miła dla oka. Może być ona dla kogoś formą wspomnianego wcześniej odkrywania medycyny na nowo. Odpowiedzią na to pytanie mogą być także cele naszej publikacji. Cytując fragment przedmowy: “Chcielibyśmy, żeby zmotywowała ona(monografia) pacjentów do skorzystania z arteterapii, arteterapeutów – zmotywowała do kontynuowania swoich działań, a naszych kolegów i koleżanki do pisania własnych prac“.