Polskie Haiti

Miłosz Węgrzyn

Przeglądając niedawno swoje “archiwum” ze starymi gazetami, natknąłem się w “Angorze”* na ciekawy artykuł Jakuba Mielnika  o polskich śladach na Haiti – karaibskim państwie, kojarzącym się przeciętnemu Kowalskiemu z tragicznym w skutkach trzęsieniem ziemi z 2010 roku, a kibicom piłkarskim z Mistrzostwami Świata w 1974 roku. Oto jeden z najciekawszych fragmentów:

Czytaj dalej

Kogo obchodzi Syria?

Dominik Balawender

Uniwersal.info

Magazyn Studentów Uniwersytetu Wrocławskiego

wpis gościnny

Kilka miesięcy temu w sieci opublikowano darmową grę, która umożliwia graczowi rozwiązanie konfliktu, który od niemal dwóch lat toczy się w Syrii i pochłonął już ponad 60 tys. ofiar. Twórcy gry postawili sobie za cel wierne oddanie sytuacji politycznej, militarnej i zależności dyplomatycznych (unikając przy tym epatowania krwią) oraz unaocznienie prostego, ale nie dla wszystkich oczywistego faktu – nie istnieje takie rozwiązanie konfliktu, które zadowalałoby wszystkie strony. Twórcy próbowali rozpowszechnić grę za pomocą AppStore, ale włodarze Apple uniemożliwi im to, nie chcąc zapewne psuć swym klientom samopoczucia faktem, że gdzieś na Bliskim Wschodzie trwa wojna domowa. Ta sytuacja doskonale oddaje stosunek świata do konfliktu w Syrii. Widać wyraźnie, że poza samymi Syryjczykami i grupkami działaczy na rzecz praw człowieka ten krwawy konflikt w istocie nikogo nie obchodzi, a mocarstwom nie należy na szybkim jego zakończeniu, bowiem lepsza płonąca, ale znana Syria Asada, niż Syria bez Asada, ale niekoniecznie z wygasłymi pożarami.

Czytaj dalej

Na lewicy pozory mylą bardzo

Michał Tkaczyszyn

Niemal wszystkie środowiska lewicowe, jako panaceum na trwającą hegemonię parlamentarną PO i PiS-u oraz ewentualne dojście Jarosława Kaczyńskiego do władzy, zdefiniowały ich oficjalne połączenie oraz stworzenie pod jednym szyldem szerokiej oferty wyborczej. W związku z tym, nie przestawały w ostatnich tygodniach padać z ust wielu polityków coraz to bardziej patetyczne określenia przewidywanego konsensusu. Słyszeliśmy między innymi o szerokiej platformie poparcia dla lewicowej społeczności czy stworzeniu jak największej przestrzeni do otwartego dyskursu. Wszystko to jednak można traktować jedynie jako marketingowe działania przyciągające zdezorientowanych wyborców, gdyż na lewicy nikomu na zjednoczeniu nie zależy.

Czytaj dalej

Propozycja dla Ryszarda Kalisza

Miłosz Węgrzyn

Ryszard Kalisz, znany szerszej publiczności jako „Rysiek”, chyba minął się z powołaniem. Niczym światowej klasy piłkarz, wymieniający jednym tchem zainteresowane nim kluby, przechwalał się ostatnio, jakie to opcje polityczne chcą go w swoich szeregach. Dzwonili z PO, nagabywali z PSL-u, a i Palikot woła: „Dołącz do nas!”. Parafrazując znanego dziennikarza sportowego Romana Kołtonia, aż chce się zapytać: „A dlaczego nie Prawo i Sprawiedliwość?”.

Czytaj dalej

Mainstream nie pożera własnych dzieci

 Michał Tkaczyszyn

Retoryka niemal wszystkich mediów w Polsce jest dziś jasno sprecyzowana i spójna. Ciekawsze wydaje się więc pytanie o to, w jaki sposób reagują one na głosy sprzeciwu. W szczególności, gdy słowa godzące w ich dotychczasową narrację padają z niezwykle nieoczekiwanych stron.

Czytaj dalej

Zmierzch ideologii według PO

Michał Tkaczyszyn

Rozważania dotyczące definiowania pojęcia ideologii politycznej zostały rozpoczęte przez francuskiego filozofa Destutta de Tracy’ego pod koniec XVIII wieku. Mimo, że kontynuowane były w dziełach Marksa, to prawdziwego smaku nabrały dopiero w obliczu faszyzmu i komunizmu.

Czytaj dalej

Apologia Ewy Wójciak

Mateusz Michułka

Przez krótką chwilę zastanawiałem się, czy nadać temu wpisowi tytuł: „Wójciak-chujciak”. Pokusa była mocna. Pomimo swej pociesznej prostoty, tytuł ująłby istotę sprawy wokół dyrektorki Teatru Dnia Ósmego i co za tym idzie byłby dobrym tytułem. Tym poczciwcom, którzy oburzyliby się na użycie słowa chujciak, mógłbym zwrócić uwagę, że to neologizm, środek wyrazu, który na dodatek rymuje się z „Wójciak”, co wystarcza za usprawiedliwienie. W końcu jednak moja prostoduszność zwyciężyła tkwiącego we mnie stylistę i tytuł został się taki, jak widać.

Czytaj dalej

Prawdy Kierdziołka, prawdy PO czyli unijny triathlon

Paweł Wróblewski

Wiceprezes stowarzyszenia Obywatelski Dolny Śląsk

Wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego

wpis gościnny

Kiedyś prawda była jedna-dziś jest już ich kilka: prawda koalicji, prawda opozycji, prawda mediów koalicyjnych, prawda mediów opozycyjnych, prawda mediów publicznych, prywatnych i rzeczywista prawda.

Każdą z tych prawd można jednak przypisać do jednej z trzech rozpropagowanych niegdyś przez kultowego sołtysa Kierdziołka.

Dziś zajmijmy się prawdą rządzącej w naszym regionie koalicji.

Czytaj dalej

Wildstein i aktorzy

Mateusz Michułka

(Jak wspominał Truman Capote po przeprowadzonym z Marlonem Brando wywiadzie – „Marlon”, legenda kina, „jest rozkosznie głupi”)

W ostatnim numerze „Do Rzeczy” znalazłem felieton Bronisława Wildsteina, w którym autor rezolutnie zauważa bezsens oburzenia niedawnymi deklaracjami Gerarda Depardieu. Czego innego spodziewać się bowiem po aktorze, pyta Wildstein i pisze dalej: „Rozpacz nad upadkiem Depardieu jest drugą stroną jego uwielbienia, a więc kreacji aktorów na bohaterów wyobraźni masowej”. Zachowanie Depardieu nie jest sprawą zaskakującą, bo każdy przecież zachowuje się tak jak na jego inteligencję, charakter i fach przystało. Oburzenie natomiast bierze się z mylenia aktorów z granymi przez nich postaciami albo jeszcze lepiej – z intelektualistami. Tymczasem inteligencja w zawodzie aktora konieczna nie jest. Konieczny jest tupet. (Zauważył to wcześniej Gombrowicz, który zauważył prawie wszystko.)

Czytaj dalej