All Posts By

Jakub

SYMBOLICZNE POPLĄTANIE

Na dziejowej osi mamy 6 stycznia. Przed nami widać już zatem sylwetki Trzech Króli, czyli Święto Objawienia Pańskiego, a dla Kościoła prawosławnego wchodzimy w czas Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego. Taki dzień otwiera przed nami bardzo interesujące pole do rozważań na gruncie tego, co przyjmujemy w codziennym zabieganiu za pewnik, ale tak naprawdę nie zawsze wiemy, o co chodzi… A chodzi tym razem o znaczenie symboli.

Peter Paul Rubens, Pokłon trzech króli

Wpisując w przeglądarkę hasło „święto Trzech Króli” wyskoczą nam pytania, czy są w ten dzień otwarte sklepy, albo czy trzeba iść do kościoła? Jednak trudno będzie odnaleźć informację na temat tego, skąd się wzięli trzej mędrcy ze Wschodu, a co dopiero przetrzeć oczy ze zdumienia, że jest to święto wcześniejsze nawet od Bożego Narodzenia.

Na Wschodzie było ono obchodzone już w III wieku. Zacznijmy jednak od kulturowych bohaterów wydarzeń, czyli mędrców, inaczej zwanych królami, bądź magami. Tak naprawdę sięgając do źródeł biblijnych odnajdziemy jedynie w Ewangelii wg św. Mateusza fragment, który głosi:

oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon.

Postacie te nie są więc historycznie określone, lecz stanowią owoc szerszego kręgu tradycji i obyczajów, w których zawarty jest sens mistyczny. Ujawnia się w nich pokłon świata dla Boga w ludzkiej osobie. Stąd inna nazwa święta obecnego w kalendarzu liturgicznym jako Objawienie Pańskie, bądź Epifania – encyklopedyczne nagłe ukazanie się (i zniknięcie) bóstwa w realnej postaci lub wizji (w czasie i przestrzeni).

Jedno z częstszych wyjaśnień mówi o tym, że w osobach trzech mędrców zawarta jest symbolika trzech okresów w życiu człowieka – dzieciństwa, dorosłości i starości, które niosą dla Dzieciątka złoto, kadzidło i mirrę. Symbole: władzy królewskiej, modlitwy i proroctwa śmierci. Takie są dary królów, choć oryginalnie w Piśmie Świętym pojawia się greckie słowo maggoi i stąd obecny w kulturze trop określający ich jako magów lub też astrologów, na co zwracał uwagę w swych pismach niejaki Orygenes.

W symbolice biblijnej trójka postrzegana była jako pełna harmonii i głębszych znaczeń, stąd nie bez przyczyny trzej królowie, Kasper, Melchior i Baltazar, złożyli trzy dary. Ich imiona także kryją w sobie coś tajemniczego, kreśląc obrazowo znane – nieznane sylwetki zdążające do Betlejem. Według danych apokryficznych “Gaspar posiadał kraj Arabów”, dalej Melchior, którego hebrajskie imię “melki-or” znaczy “Bóg jest moim światłem” i Baltazar – biblijny zapis akadyjskiego imienia tłumaczonego w postaci “Boże, pomagaj królowi”.

Choć w tym roku ze względów pandemicznych coroczne orszaki Trzech Króli nie odbędą się, to właśnie dzięki symbolom w takich momentach możemy zanurzyć się w niesamowitym orszaku ukrytych znaczeń i zobaczyć dokąd on nas poprowadzi. Tak jak pisał historyk religii Mircea Eliade w „Obrazach i symbolach”:

mieć wyobraźnię to widzieć świat w całej jego pełni, gdyż mocą i posłannictwem Obrazów jest ukazywać wszystko to, co opiera się konceptualizacji.

~Jakub Horbacz

39. ROCZNICA WYBUCHU STANU WOJENNEGO

Dziś mija trzydzieści dziewięć lat od wprowadzenia stanu wojennego. Wieczorem w oknach wielu budynków pojawią się świece, będą wzmianki w mediach, wspomnienia tych, którzy pamiętają. Zatrzymajmy się na chwilę nad tym blaskiem płomienia ze świecy, nad Światłem Wolności.

37 lat temu w Polsce wprowadzono stan wojenny | dzieje.pl - Historia Polski

Taką właśnie nazwę nosi symboliczna akcja Instytutu Pamięci Narodowej, która jest żywym wyrazem pamięci o tamtych wydarzeniach, a szczególnie o wszystkich ofiarach komunistycznego reżimu w epoce stanu wojennego. Wówczas, w latach osiemdziesiątych,  zapalane świece w oknach były gestem sprzeciwu wobec władzy komunistycznej. Był to płomień solidarności ze wszystkimi osobami internowanymi oraz ich rodzinami. Polacy nie pozostali wtedy sami. W orędziu bożonarodzeniowym do Amerykanów, prezydent Ronald Reagan mówił:

Polacy zostali zdradzeni przez własny rząd. Ci, którzy nimi rządzą, oraz ich totalitarni sojusznicy obawiają się wolności, którą Polacy tak bardzo umiłowali.

Moja generacja dowiedzieć się może o tym, jak było, jedynie z przekazu swoich rodziców i dziadków. Słyszeliśmy często, że padał wówczas kredowobiały śnieg, były czołgi na ulicach i posępni mundurowi grzejący się przy koksownikach. Był wreszcie gen. Wojciech Jaruzelski, który za pośrednictwem sygnału telewizyjnego przekazał informację o wprowadzeniu stanu wojennego w gorzkich i fałszywych słowach, że Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, a świadomym celem działań komunistów było zatrzymanie protestów społecznych i procesów demokratyzacji życia publicznego, zapoczątkowanych w sierpniu 1980 roku.

Jakie to miało skutki? Władza mydliła oczy pogarszającą się sytuacją gospodarczą, a w rzeczywistości wprowadzała mechanizmy antydemokratyczne,  takie jak zawieszenie wydawania większości gazet, zakaz strajków, internowania przywódców i działaczy „Solidarności”, militaryzacja mediów i miejsc pracy, zamknięcie granic państwowych, wprowadzenie godziny milicyjnej. Polacy byli  wówczas zmęczeni i bezsilni, a mimo to automatyczną reakcją społeczną okazały się strajki okupacyjne, jako spontaniczny wyraz braku zgody na brak poszanowania praw i wolności obywatelskich. Były one agresywnie tłumione przez wojsko i ZOMO. Najbardziej tragiczne okazały się protesty w kopalni „Wujek” w Katowicach, w których zginęło dziewięciu górników.

Stan wojenny trwał w całości 586 dni. Miał przynieść w myśl zamierzeń władz PRL uporządkowanie socjalistycznego ustroju państwa i ładu wewnętrznego, a paradoksalnie przyczynił się do jego powolnego upadku.  W czerwcu 1983 roku do Polski przybył z pielgrzymką Jan Paweł II, który niewątpliwie wzmocnił nadzieje Polaków i przywrócił ich wiarę w zmianę, apelując o moralne zwycięstwo narodu, co oddaje już samo hasło ówczesnej wizyty Papieża zawarte w słowach „Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja!”. I ostatecznie, wkrótce po tej wizycie, 22 lipca 1983 roku stan wojenny został formalnie zniesiony.

A dzisiaj, trzydzieści dziewięć lat później, powracają wspomnienia i niech pojawi się pamięć, wyrażona symbolicznie poprzez gest zapalonej w oknie świecy.

~Jakub Horbacz

GIEŁDA SZCZĘŚCIA, CZYLI PSYCHOLOGIA EKONOMII

Czy bogaci ludzie są szczęśliwi, czy wyjście do sklepu po mleko ma związek z wielką ekonomią oraz dlaczego warto podejmować ryzyko?

Na te i inne pytania odpowie prof. dr hab. Tomasz Zaleśkiewicz Kierownik Katedry Psychologii Ekonomicznej oraz Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi przy SWPS Uniwersytecie Humanistycznospołecznym we Wrocławiu.

Jakub Horbacz: Panie Profesorze, czym właściwie zajmuje się psychologia ekonomiczna w takim najprostszym znaczeniu? Jakbyśmy mogli rozwikłać różne elementy, które składają się na tę wiedzę i sposób patrzenia naukowego?

Profesor Tomasz Zaleśkiewicz: Najprościej można powiedzieć, że psychologia ekonomiczna zajmuje się tymi obszarami zachowań ekonomicznych, którymi nie zajmuje się ekonomia. Różnicuje je sposób spojrzenia naukowego, bo ekonomia jest nauką bardzo normatywną, która tworzy standaryzujące teorie na temat zachowań ludzi. Opierają się one na założeniu, że wszystkie osoby zachowują się w sposób racjonalny, rozsądny. Stanowi w tym sensie taką teoretyczną dyscyplinę. Psychologia jest zaś bardzo empiryczna. Dzięki niej obserwujemy rzeczywiste zachowania ludzi i próbujemy w nich odnajdywać pewne prawidłowości. O ile ekonomia głównie bazuje na budowaniu i opisywaniu modeli, o tyle psychologia zajmuje się obserwacją rzeczywistych zachowań ludzi w świecie ekonomii. Badaniem ich i dopiero w późniejszym etapie uszczegółowieniem. Tak w największym skrócie można określić te różnice oraz obszar zainteresowań psychologii ekonomicznej.

Czy zatem możemy powiedzieć, że w pewnym stopniu jest to łączenie ognia z wodą?

Może w jakimś sensie tak i rzeczywiście, teraz trochę rzadziej, ale jeszcze z dziesięć lat temu gdy używałem tego określenia, na twarzach wielu osób widziałem zaskoczenie, zdumienie, nawet pewien rodzaj uśmiechu. Wydaje się bowiem, że psychologia jest dość daleko od ekonomii. Możemy usłyszeć takie opinie, że po cóż ma się psychologia wtrącać do takich obszarów, którymi od setek lat zajmują się ekonomiści? To jest po prostu zupełnie inne spojrzenie i myślę, że na tym gruncie psychologia nie tworzy konkurencji dla ekonomii, ale jest swego rodzaju uzupełnieniem dla podejścia ekonomicznego. Możemy podać konkretny przykład, jeżeli popatrzymy na takie zachowanie ekonomiczne, jakim jest oszczędzanie pieniędzy, to mamy rozmaite modele zakładające, że ludzie w jakiś sposób przewidują przyszłość, zarządzają swoimi pieniędzmi i część z nich odkładają z myślą o przyszłości oraz swoich emeryturach. Jest to rozsądne, racjonalne zachowanie. Z drugiej strony widzimy, że wielu ludzi tego nie robi. Ekonomiści zwracają obecnie uwagę, że większość z nas za mało oszczędza i odkłada pieniędzy. Właśnie w tym aspekcie możemy sięgnąć do psychologii, żeby zrozumieć to zjawisko poprzez użycie odpowiednich mechanizmów. Ten przykład obrazuje, na czym te różnice polegają.

Psychologia nie tworzy konkurencji dla ekonomii, ale jest swego rodzaju uzupełnieniem dla podejścia ekonomicznego.

Czyli właściwie spojrzenie teoretyczne na praktykę życia zwykłego człowieka i kontakty z pieniądzem?

Zdecydowanie. Nas oczywiście także do pewnego stopnia interesują decyzje podejmowane przez ludzi zatrudnionych w biznesie, managerów, handlowców, analityków finansowych, jednak przede wszystkim koncentrujemy się na tym, jak każdy z nas podejmuje decyzje ekonomiczne, posiłkuje się pieniędzmi.

O jakich procesach zatem możemy mówić w obrębie psychologii biznesu?

Najróżniejszych, ze względu na to, że praktycznie całą wiedzę psychologiczną możemy zaaplikować do analizy omawianych zjawisk. Zarówno wiedza o naszych sposobach myślenia, przetwarzania informacji, różne procesy behawioralne i oddziaływania emocjonalne. Zastanawiamy się, czy pomagają one podejmować dobre decyzje i zarabiać pieniądze, czy wręcz przeciwnie – przeszkadzają i powodują, że nasze środki finansowe tracimy. To jest wiedza o naszej osobowości, o tym jak podejmując dane decyzje biznesowe podświadomie bronimy swojej samooceny oraz poczucia własnej wartości. Wykorzystuje się wiedzę psychologiczną z obszaru różnic indywidualnych w zakresie inteligencji. W całości jest to taki obszar psychologii, w którym wszystko może pomóc określić, z czym mamy do czynienia.

Czy to się wiąże także z tym, że metody badania i wykorzystania opisanych procesów są nie tylko z zakresu psychologii, ale także ekonomii, socjologii? To się robi bardzo interdyscyplinarne.

Rzeczywiście, jest to podejście czysto interdyscyplinarne, łączące wspomniane metody. Obecnie warto dodać jeszcze wykorzystanie koncepcji biologicznych. Wyodrębnił się kilka lat temu cały nurt, który nazywamy neoekonomią. Bazuje on na rozmaitych sposobach obrazowania pracy mózgu, takich jak czynnościowy rezonans magnetyczny, elektroencefalogram, pomiar reakcji fizjologicznych, po to aby jeszcze lepiej zrozumieć decyzje finansowe, które ludzie podejmują. W sensie badawczym wykorzystujemy jako Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi różne metody, ale najpopularniejszą z nich jest niezaprzeczalnie eksperyment. Uwidacznia to również różnice w powiązaniu z ekonomią, bowiem w jej obrębie pracujemy naukowo głównie na danych statystycznych i tzw. modelach ekonometrycznych, gdzie przetwarza się rozmaite bazy danych, szuka powiązań między zmiennymi. My natomiast głównie eksperymentujemy, porównujemy zachowania ludzi w różnych grupach w zależności od czynników zewnętrznych, co jednak nie przekreśla wykorzystywania różnorakich metod.

Wspominaliśmy też o tym procesie decyzyjnym, który jest bardzo ważny w tym wszystkim. Zawsze za podjęciem decyzji stoi jakieś ryzyko. Odnosząc się do tytułu książki Pana Profesora, podejmowanie ryzyka to przyjemność czy konieczność?

Świat finansów wydaje się być ściśle związany z ryzykiem. Spoglądając na zjawiska ekonomiczne, takie jak inwestowanie pieniędzy, albo podejmowanie decyzji na giełdzie, trudno jest wyobrazić sobie taką metodę inwestowania, która całkowicie byłaby pozbawiona zachowań ryzykownych. Nawet w sytuacji określonej przez kogoś na zasadzie: ja całkowicie nieryzykownie inwestuję, ponieważ kupuję obligacje skarbu państwa, można podać przykłady z historii świata takich państw, które również bankrutowały. Z tego wynika, że nawet takie instrumenty obligacyjne mogą okazać się nie do końca pewne, ponieważ zawsze jest to obarczone danym ryzkiem. Powstaje jednak pytanie, dlaczego ludzie podejmują się takich działań? Tu natrafiamy na kolejną różnicę, jeżeli chodzi o sposób percepcji ekonomicznej a psychologicznej. Ekonomia będzie zakładać, że podejmujemy ryzyko, aby zarobić. Wiemy, że w świecie finansów zyski są nierozłącznie skorelowane dodatnio z ryzykiem, więc im bardziej ktoś ryzykuje, tym mocniej zysków może oczekiwać. Z tego punktu widzenia wydaje się to oczywiste, że powodem podejmowanych działań jest chęć zarobienia większej ilości pieniędzy. My w naszych badaniach pokazujemy jednak, że to oczywiście jest prawdą, jednak katalog motywów jest znacznie większy. Są osoby, które szukają ekscytacji, inną pragną sprawdzić swoje kompetencje, jeszcze niektórzy widzą w tym remedium na nudę, pragną wrażeń. Motywacje są różne – poszukując ekscytacji można wybrać się w wysokie góry, albo właśnie zacząć inwestować na giełdzie.  Ponadto wiele podmiotów może traktować giełdę jako kasyno, gdzie jest obecny dreszczyk emocji.

Poszukując ekscytacji można wybrać się w wysokie góry, albo właśnie zacząć inwestować na giełdzie.

Tutaj wkracza zatem psychologia, która łamie stereotypy. Wydaje się, że finanse jako dziedzina wiedzy, biznes, ekonomia – kojarzą się w mocny sposób z poczuciem stabilizacji, pewności, wreszcie racjonalności decyzji. Od czego to zależy?

To pojęcie racjonalności, do którego pan się odwołuje jest w ekonomii i finansach bardzo popularne. Właściwie cała nowoczesna teoria ekonomiczna bazuje na założeniu, że ludzie są racjonalni. Jednak ja w tym obszarze zawsze jestem ostrożny, by nie określić tego nawet w sposób odwrotny. Ludzie nie są racjonalni, nie podejmują w sposób racjonalny swoich decyzji, bo to założenie stanowi spore uproszczenie.  Odwołując się do prowadzonych przez nasze Centrum badań wynika, że te odstępstwa od racjonalności są. Przykładowo wydaje się logiczne, żeby w różnych warunkach jednakową kwotę pieniężną traktować tak samo. Jeżeli w jednym kontekście komuś wydaje się, że zaoszczędzenie stu złotych jest opłacalne i ma sens, to w innej sytuacji powinien powiedzieć to samo, ale tak się nie dzieje. Zatem uzależnione jest to od wydarzeń i różnych czynników, które mogą wskazywać na zachowania nieracjonalne.

Do tych rozważań powrócimy w kolejnym wpisie, w którym zastanowimy się, czy każdy z nas chce być bogaty, a także wejdziemy głębiej w świat inwestora giełdowego oraz teorię gier…

FANTAZJI POLSKIEJ ECHA

To listopadowe Święto Niepodległości zawsze staje się okazją do mimowolnej refleksji nad tym powiewem wolności sprzed 102 lat. Ile w nim było pomieszania z poplątaniem. Z jednej strony spontanicznej radości i rozsmakowania się w pierwszych nieskrępowanych odruchach patriotycznego entuzjazmu. Z drugiej zaś w pełni zdziwienia, że ta wolność powróciła po latach niewoli, a wraz z nią na mapę Europy powróciła i Polska.

Warto zanurzyć się zatem listopadowo-niepodległościowo w historię kultury, która z różnych stron i w odmiennych kontekstach dziejowych, opowiadała nam o naszych narodowych zmaganiach i właściwie o nas samych. Oto niektóre z klisz zbiorowej pamięci z rocznicową dedykacją.

W uszach niech rozbrzmi niezapomniana „Fantazja polska” Ignacego Jana Paderewskiego pełna symboliki folkloru i melodycznej inwencji (trochę dziś zakurzona perła w koronie). Była ona właściwie symbolicznym wyrazem tego, co niczym wspólna metafizyczna cząsteczka wędrowało od zaborów do niepodległości. Jak pisał Paderewski:

„zabraniano nam Słowackiego, Krasińskiego, Mickiewicza. Nie zabroniono nam Chopina. A jednak w Chopinie tkwi wszystko”.

Chyba każdy z nas słyszy w tym momencie melodie Jego mazurków, etiud, marszy i polonezów…

Te same dźwięki grał też Jankiel w swym koncercie w „Panu Tadeuszu”, a spod strun cymbałów unosił się powiew dziejów rozbiorowych Rzeczpospolitej Obojga Narodów. I ta nadzieja na wolność Ojczyzny. Tam też wygrywał Wojski na rogu (a to echo grało), a z tradycji romantycznej zrodził się złoty róg z „Wesela” Wyspiańskiego jako swoisty symbol walki narodowowyzwoleńczej. W tle dodajmy jeszcze wizualny świat z malarskiego tryptyku Jacka Malczewskiego „Prawo-Ojczyzna-Sztuka” przepełnionego mityczną wizją nadziei na odzyskanie niepodległości.

Przechodząc od słowa, poprzez dźwięki do obrazu, wędrujemy wokół niektórych z tekstów kultury z matczynych ramion „pokrzepienia serc”, aż do „radości z odzyskanego śmietnika”, jak to określił Kaden-Bandrowski.

Meandrujemy w różnorakich obrazach zbiorowej świadomości, które łączy ta sama fantazja. Możemy ich mnożyć więcej z przeszłości, omawiać teraźniejszość i wspólnie kreować przyszłość.

Zapytacie co to za fantazja?

A to Polska właśnie.