Skip to main content
All Posts By

Sapere Aude

Wildstein i aktorzy

Mateusz Michułka

(Jak wspominał Truman Capote po przeprowadzonym z Marlonem Brando wywiadzie – „Marlon”, legenda kina, „jest rozkosznie głupi”)

W ostatnim numerze „Do Rzeczy” znalazłem felieton Bronisława Wildsteina, w którym autor rezolutnie zauważa bezsens oburzenia niedawnymi deklaracjami Gerarda Depardieu. Czego innego spodziewać się bowiem po aktorze, pyta Wildstein i pisze dalej: „Rozpacz nad upadkiem Depardieu jest drugą stroną jego uwielbienia, a więc kreacji aktorów na bohaterów wyobraźni masowej”. Zachowanie Depardieu nie jest sprawą zaskakującą, bo każdy przecież zachowuje się tak jak na jego inteligencję, charakter i fach przystało. Oburzenie natomiast bierze się z mylenia aktorów z granymi przez nich postaciami albo jeszcze lepiej – z intelektualistami. Tymczasem inteligencja w zawodzie aktora konieczna nie jest. Konieczny jest tupet. (Zauważył to wcześniej Gombrowicz, który zauważył prawie wszystko.)

Czytaj dalej

Czy polski wyborca zasługuje na szacunek?

Miłosz Węgrzyn

Na jednym ze spotkań Stanisław Michalkiewicz powiedział: „Ja się nie dam sterroryzować twierdzeniom, że trzeba wyborców szanować. Wyborców to można szanować jak są godni szacunku. Natomiast jak są durniami to trzeba ich skrytykować i potępić, dlatego, że to nie sztuka wpędzić państwo w katastrofę”.

Pewnie wielu odpowie: „Co za faszysta! Będzie nam autorytatywnie mówił, który wyborca jest mądry, a który jest głupi!”

Wielu tak odpowie, ale nie ja. Patrząc na polityczne wybory Polaków przez cały okres III RP, poważnie zastanawiam się, czy warto poświęcać się i walczyć o zmianę systemu wyborczego na większościowy, czy naród w ogóle uszanuje trud włożony w taką walkę? Polacy co do zasady nie uczą się na swoich poprzednich wyborach. Nie chcą poszukać innej alternatywy niż ta, którą proponują im media głównego ścieku nurtu. Od lat wybierają te same mordy, które raz na jakiś czas, zgodnie ze słynnym hasłem piłkarza Wojciecha Kowalczyka, „zmieniają szyld i jadą dalej”.

Czytaj dalej

Brawa dla wrocławskiego magistratu!

Mateusz Michułka

Lewica lubi przedstawiać swoje działania nie jako lewicowe, a bezstronne i obiektywne. Nie o charakterze ideologicznym, a po prostu – zgodne z prawdą, duchem czasów, ludzka naturą, prawami człowieka etc etc. „Ideologia”, zdaje się mówić lewica, „to złudzenie dobre dla innych, nie dla nas” i czerpie z tego konkretne korzyści. W specyficznej sytuacji przekazu medialnego, publicznej dyskusji nie sposób krytykować postaw czy spraw przedstawionych w ten sposób jak powyżej. Stawia to krytykującego w pozycji człowieka niemoralnego, kłamliwego lub oderwanego od życia. Jaka konkretnie skaza zostanie mu przypisana, zależy od tego jakim lewicowiec zechce się przedstawić. Przykład w jaki sposób należy radzić sobie z tą  krępującą hipokryzją dał wczoraj wrocławski magistrat.

Czytaj dalej

Nadzieja znad Wilii?

Paweł Sobik

doktorant w Instytucie Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego

Uniwersal.info

wpis gościnny

Realizacja postulatów Polaków na Litwie nie nastąpi w wyniku dyplomatycznych nacisków polskiego rządu. Tylko od siły politycznej mniejszości polskiej w swoim państwie zależy, czy znajdzie się odpowiednia ilość posłów w Sejmie, by uchwalić lub znowelizować odpowiednie ustawy. Czy po październikowych parlamentarnych wyborach jesteśmy bliżsi ostatecznego uregulowania spraw Polaków?

Czytaj dalej

Wyjechać i nie przegrać

Wojciech Jezusek

Uniwersal.info

Magazyn Studentów Uniwersytetu Wrocławskiego

wpis gościnny

Od kilku miesięcy stosunek opinii publicznej do osób decydujących się opuścić Polskę wyraźnie się polaryzuje. Wszystko za sprawą użycia wobec osób pomiędzy 20 a 30 rokiem życia określenia „stracone pokolenie”, które zdaje się w jakiś sposób je definiować. Myślałem, że oprócz podawania nowych statystyk nic nowego o emigracji powiedzieć już nie można. A jednak.

Czytaj dalej

Quo vadis, bratanku?

Miłosz Węgrzyn

Wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech w 2010 roku przyczyniły się do obalenia dotychczasowego, trwałego wzorca rywalizacji, w ramach którego ostro ścierały się dwa duże bloki polityczne: lewicowo-liberalny, na czele z Węgierską Partią Socjalistyczną (MSZP) i konserwatywny, zdominowany przez Fidesz. Uzyskując w skali kraju wynik 52,73% głosów, koalicja Fidesz – Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa (KDNP) zapewniła sobie ponad 68,14% mandatów w Zgromadzeniu Narodowym. Skutkiem było zastąpienie modelu dwublokowej rywalizacji dominacją jednej partii, naruszenie spójności w szeregach opozycji, a także pojawienie się w parlamencie całkowicie nowych ugrupowań: Jobbiku i ugrupowania Polityka Może Być Inna (LMP). Dodatkowo, potwierdzenie woli wyborców o przyznaniu Fidesz-KDNP silnego mandatu do rządzenia stanowiły wybory samorządowe z 3 października 2010. Kandydaci koalicji wygrali wybory na burmistrzów w 22 z 23 największych węgierskich miast (wyjątek – wybory w Segedynie), jak również uzyskali ponad połowę mandatów we wszystkich sejmikach w komitatach (odpowiedniki polskich województw).

Czytaj dalej

List czwarty (o państwie narodowym)

Odpowiedź Mateusza Michułki na: https://www.sapere-aude.org.pl/?p=701

„Nie było moją intencją, byś zaczął tutaj wyliczać osiągnięcia naszego Narodu, bo wyliczanki do niczego nie prowadzą, pewien jestem, że każda nacja ma podobną, a mimo to nie każdej dobrze się powodzi. Choć w kwestii stosunku do państwa nie stanowi dla mnie jakiegoś specjalnego autorytetu, już Gombrowicz zauważył śmieszność podobnych wyliczanek i nie da się z nim dyskutować. Nie ma potrzeby zatem rozpisywać się o tej śmieszności po raz kolejny.

Czytaj dalej

Budapesztu w Warszawie nie będzie

Miłosz Węgrzyn

Po wyborach parlamentarnych w 2011 roku, prezes PiS Jarosław Kaczyński wyraził przekonanie, że pomimo kolejnej porażki w starciu z PO, jego partia wkrótce powtórzy sukces Fideszu, dzięki czemu z Polsce ziści się „scenariusz węgierski”. Patrząc jednak, jak diametralnie odmienne są działania zmierzające do realizacji tego celu, w porównaniu do działań podjętych przez Viktora Orbána w latach 2002-2010, trudno brać obecnie powyższe zapowiedzi na poważnie.

Czytaj dalej

O zasadności liceów ogólnokształcących

Monika Krumplewska

Jako, że jestem tegoroczną maturzystką, nachodzą mnie refleksje na temat etapu edukacji, który wkrótce ukończę. Nie ukrywam, że oprócz nostalgii, do napisania tekstu inspiruje mnie również Złota Zasada Maturzystów – „jeszcze tylko pomaluję ściany i zacznę się uczyć”.

Co prawda, system, który zamierzam skomentować, jest już reliktem przeszłości, bo tegoroczna reforma dokonała transformacji wyglądu nauczania w liceach w sposób znaczący, jednak zakończenia implikują powstawanie wszelakich podsumowań, więc pozwolę sobie na poczynienie pewnych rozważań w zakresie rzeczywistości, która odchodzi do lamusa wraz z majem 2013.

Czytaj dalej

Erystyka lemingów. Jak dyskutować z kimś, z kim nie da się dyskutować.

Mateusz Michułka

Moja edukacja przebiegała wśród ludzi, których pytać „dlaczego uważasz tak, jak uważasz?”, znaczyło stawiać ich pod ścianą i powoli tam mordować. Morderstwa te były zwykle powolne i, co więcej, nieudane bo mimo beznadziejnej sytuacji mało który z moich rozmówców dawał za wygraną, a  za oręż wystarczyły im tupet i dobre mniemanie o sobie.

Z jednej strony można podziwiać ich żywotność, z drugiej jednak nie była to, jak mi się wtedy wydawało, zbyt dobra szkoła dyskusji.

Czytaj dalej